Corte Verona we Wrocławiu - wywiad z Kazimierzem Łatakiem i Piotrem Lewickim z Biura Projektów Lewicki Łatak z Krakowa
Poniedziałek, 02 Sierpień 2010 19:14
Ażurowy, ceglany mur z sąsiedztwa stał się bezpośrednią inspiracją. Cegła została przeskalowana „konceptualnie" do rozmiarów jednego mieszkania, a jej rozsunięcia zinterpretowaliśmy jako loggie. Tak o genezie wielorodzinnego osiedla Corte Verona we Wrocławiu w rozmowie z Joanną Jabłońską mówią projektanci.
Corte Verona to mieszkania położone na działce o wysokim współczynniku intensywności zabudowy. Co oprócz ciekawego, kubistycznego podejścia do bryły wyróżnia ten projekt od zwykłych bloków?
Osiedle powstało na terenie, który - co jest istotne - miał plan. W nim był jasno określony wskaźnik intensywności zabudowy - został oczywiście wykorzystany w stu procentach. Ponieważ jest to komercyjne przedsięwzięcie, powinno dać klientowi możliwie największy dochód. To jest dodatkowa trudność, a może następny czynnik. Taki jak ten, który stanowi, że ma być pięknie, mądrze, ekonomicznie.

Ukryliśmy również większość miejsc postojowych, których współczynnik w stosunku do mieszkań wynosił zgodnie z planem miejscowym 1,2. Jest to wartość znaczna. Ze względu na zapotrzebowanie rynkowe, które inwestor dla nas zbadał, mieszkania nie mogły być duże. Obecnie za najbardziej popularne uchodzą wnętrza o powierzchniach rzędu 45 m2. Stało się to w czasie, gdy zaczęły rosnąć ceny mieszkań. Wtedy przygotowywaliśmy koncepcję Corte Verona i z zakładanych początkowo 365 lokali powstało 400. Na działce musieliśmy w związku z tym zmieścić 500 miejsc postojowych w części podziemnej. Powstał więc pomysł na usytuowanie na zewnątrz zespołu parkingu dla klientów części usługowej, a wewnątrz dla mieszkańców. Przyczyniło się to do wyraźnego wydzielenia przestrzeni publicznej (zewnętrznej), prywatnej (mieszkań) i półpublicznej (dziedzińca). Część naziemna jest ogrodem, w którym rosną barwinki, śliwowiśnie, irga, uzupełnione ścieżkami, trawą i żwirem. Układ zieleni inspirowany jest malarstwem Władysława Strzemińskiego, wybitnego artysty i twórcy unizmu. Postać tego malarza fascynuje nas od dawna i już wcześniej próbowaliśmy oddać mu hołd. Teraz się udało. Powstała płaska kompozycja inspirowana obrazem Powidok: kobieta w oknie. Można ją oglądać z pięter i z loggii.
Co podsunęło Panom pomysł zastosowania tej oryginalnej tektoniki w bryle budynku?
Bezpośrednią inspiracją stał się ażurowy, ceglany mur z sąsiedztwa. Cegła została przeskalowana „konceptualnie" do rozmiarów jednego mieszkania, a jej rozsunięcia zinterpretowaliśmy jako loggie. Fasada budowana jest na zasadzie „puste - pełne" - loggia i mieszkanie - czyli sypialnia z łazienką, pokój dzienny z kuchnią i część magazynowa.
Użytkownicy preferują loggię a nie balkon. Jak pewnie Pani zauważyła, ten ostatni jest za bardzo odkryty. Kiedyś wskazał to profesor Jan Gehl i my się z nim zgadzamy. Ludzie wolą użytkować loggię ze względu na to, że daje ona poczucie bezpieczeństwa. Jest wykorzystywana jako dodatkowy pokój zewnętrzny. Dzięki niej uzyskujemy głębsze doświetlenie. To było ważne przy głębokim trakcie, który zakładaliśmy w projekcie i przy tej strukturze mieszkań. W zasadzie są to kawalerki, studia lub apartamenty. Układ ten wymagał komunikacji wręcz hotelowej. Optymalne było zaprojektowanie korytarza, z którego można wejść do poszczególnych mieszkań. W związku z tym nie było możliwości zastosowania przewietrzania wnętrz na przestrzał i dwustronnego doświetlenia. Dzięki loggi uzyskaliśmy efekt przestronnych „szklanych" pokoi, doświetlenia oraz pozwoliliśmy na korzystne narożnikowe przewietrzanie. Mnie się to bardzo podoba. Chciałbym mieć taki pokój zewnętrzny.

Dysponując taką strukturę i kształtem działki oraz zakładając wewnętrzny dziedziniec, staraliśmy się maksymalnie oddzielić mieszkańców od hałasu ulic. Zabudowa była prowadzona zgodnie z obrysem terenu inwestycji. Od strony ul. Grabiszyńskiej elewacja była kształtowana bardziej monumentalnie - duże, mocne piony. Później zaczyna się to zmieniać od narożnika Alei Pracy po to, żeby od strony ul. Inżynierskiej założenie było najbardziej rozedrgane. To jest ostatnia ulica w hierarchii ważności i uczęszczania. Taka zabawa z fasadą.

Czy klinkierowa elewacja to wynik inspiracji tradycyjnymi, niemieckimi budynkami Wrocławia?
Tak, zależało nam na nawiązaniu do architektury sąsiedztwa, które powstało na początku lat 20. XX wieku (autorami osiedla Grabiszyn są Paul Heim i Albert Kempter), a także do tradycyjnego budownictwa Wrocławia, nie tylko niemieckiego, ale też polskiego powojennego. Oczywiście nawiązaliśmy w wersji ekonomicznej, ponieważ są to płytki ceramiczne. Musieliśmy to sobie wytłumaczyć. Klienta stać na taką fasadę i jest ona lepsza jakościowo niż tynkowana, która ulega szybkiej degradacji. I co tu dużo mówić, jest poślednia. Wydaje nam się, że fasady ceglane i ceramiczne są dobre.
Chodziło o to, żeby używając ekonomicznie uzasadnionej wersji cegły, zbudować kolorystykę. Użyliśmy dwóch barw. Zostały one określone przez jakiegoś internautę mianem keczupu i musztardy. Można powiedzieć oczywiście, że to jest piękne złoto i ładny, naturalny kolor ceglany. Nie dyskutujemy z tym. Chcieliśmy zaproponować coś, co spowoduje, że tylko te dwa kolory zachęcą ludzi do spacerowania wokół budynku. Pomyśleliśmy, że będzie to atrakcyjne, kiedy zmieni się od musztardy do keczupu, ale tak powoli. Pracująca w naszym biurze Hiszpanka Begoña Herrera Rodriguez, jest bardzo wrażliwa na kolory i widzi więcej barw od nas. Wymyśliła, że można zwyczajnie zmieniać układ cegieł. Zaczęliśmy od złotego, następnie zaczęły się pojawiać elementy czerwone, potem zastosowaliśmy dwa pasy, które również stopniowo się rozpływają...

...takie przejście?
Tak, to może być stopniowe przejście. Zastanawialiśmy się, czy nie będzie ono zbyt nachalne. Wydaje się, że nie. Ale dla niektórych może być. Różnie to jest oceniane. Jesteśmy duzi, przyzwyczailiśmy się do różnych opinii.
Mimo śmiałej koncepcji przestrzennej plany mieszkań mają klasyczne układy oparte o prostokąty i kwadraty. Na co został położony nacisk w trakcie kształtowania rzutów?
Przygotowujemy projekt deweloperski. W systemie, w jakim rozwiązuje się w Polsce problem mieszkaniowy, wymagana jest określona powierzchnia o zdefiniowanej strukturze. Później każdy klient może zindywidualizować swój lokal - to u naszego inwestora nazywa się personalizacja. Kształtuje on estetycznie i materiałowo swoje mieszkanie. Dlatego należy zastosować klasyczny, trywialny, najprostszy układ do aranżowania.
A co Pani rozumie pod śmiałą koncepcją przestrzenną?
Mogłyby się pojawić elementy pod kątami, rzuty trapezowe...
Ja przypomnę, że tu są dwa pokoje adresowane do szerokiego odbiorcy, nie indywidualnego. Nie można podjąć ryzyka źle ustawnych pokoi. Takich, które nie mają kątów prostych, za dużych powierzchni okien, innych elementów niestandardowych, czy - jak w Holandii za czasów Vermeera - przeszkleń umieszczonych przy ścianach poprzecznych, żeby dobrze doświetlać wnętrze. Jest to brutalna odpowiedź na potrzeby klientów.

Jak podchodzą Panowie do spraw osiedli strzeżonych, całodobowo monitorowanych? Czy jest to rozwiązanie kwestii wandalizmu, czy sztuczne uciekanie od sąsiedztwa?
Ponieważ nie do końca dało się ustalić, czy odbiorca będzie chciał mieszkać w osiedlu strzeżonym, zaprojektowaliśmy rozwiązanie wariantowe. Została przewidziana brama, którą można zamknąć na stałe lub korzystać z niej w określonych porach. Dodatkowo jest pomieszczenie dla strażnika. Czy zostanie on zatrudniony, o tym zdecydują użytkownicy. Infrastruktura jest gotowa.
Jesteśmy zwolennikami traktowania miasta jako całości, w której tworzą się społeczności. Ale w każdym mieście są przestrzenie publiczne i prywatne. To udało nam się zrealizować w Corte Verona, gdzie jest strefa usług dostępna dla wszystkich, ale jest też przejście na wewnętrzny dziedziniec dedykowany mieszkańcom. Tak jak w tradycyjnych kamienicach, gdzie wchodząc na cudze podwórka wiemy, że nie jesteśmy u siebie i musimy zachować się stosownie.
Lokalizacja osiedla przy dużym węźle komunikacyjnym zapewnia mieszkańcom dogodne połączenia komunikacyjne, lecz niestety wiąże się z hałasem i drganiami. Jakie rozwiązania projektowe zastosowaliście Państwo, by uniknąć tych niekorzystnych zjawisk?
Szczególnie dbaliśmy o to, żeby była właściwa izolacyjność akustyczna zarówno ścian zewnętrznych, jak i pomiędzy poszczególnymi lokalami. Osiągnęliśmy wartość izolacji akustycznej na poziomie znacznie lepszym, niż wymagania normowe. Wbrew krążącym tu i tam opiniom, mieszkania nie są rozdzielone płytami gipsowo-kartonowymi, tylko żelbetową ścianą o grubości 16 cm. Beton dobrze chłonie niskie dźwięki, plus wełna i gipso-karton z każdej strony. Elementy te są także na suficie, co wraz z pływającą podłogą tworzy rodzaj wyciszającego pudełka. Ściany między mieszkaniami a korytarzem są kilkuwarstwowe - najpierw podwójny gipso-karton na niezależnej konstrukcji, następnie wełna mineralna, dystans i cegła silikatowa.

Uzyskaliśmy informacje, że pojawiły się niedociągnięcia w sferze wykonawczej. Czy w trakcie nadzorów udało się rozwiązać te problemy?
Tak, właśnie wracam z nadzoru. Budowa zaczęła się w 2007 r., kiedy był boom budowlany. W związku z tym ekipa wykonawcza była fatalna. Doszło do konieczności jej zwolnienia i teraz nowa firma mozolnie naprawia wcześniejsze zaniedbania.
Mają Państwo w planach kolejne realizacje na Dolnym Śląsku?
Chętnie pracujemy w tym regionie. Zaprojektowaliśmy ekonomiczne osiedle na Oporowie. Niestety, klient nie podjął się realizacji. Obecnie we Wrocławiu sprzedaje się mniej mieszkań niż w Krakowie. Jestem tym zaskoczony. Nie projektujemy w zasadzie mieszkaniówki, bardzo lubimy muzea, kładki, a przede wszystkim place. Są one ciekawsze, stanowią większe wyzwanie.
Osiedle Corte Verona udało się.
Cieszę się, że Pani tak mówi. Osiedle zostało dobrze przyjęte przez architektów, podoba się Architektowi Miasta. Abstrachując od jego przychylnej opinii muszę podkreślić, że Wrocław ma bardzo dobrego Architekta Miasta. Byłem zaskoczony, jak dużą ma siłę sprawczą. Jego opinia jest decydująca.

Słowo podsumowania...
Ważne jest, że udało się zrealizować coś, co może nie zachwyca wszystkich, ale ma wyraźne podziały przestrzeni i klarowne nawiązanie do wyglądu sąsiedniego osiedla i ceglanej architektury Wrocławia.
Dziękuję serdecznie za rozmowę.
----
Artykuł pochodzi z magazynu dla architektów i projektantów "świat architektury" i został przedrukowany za wiedzą i zgodą redakcji.
Pobierz wersję elektroniczną (pdf) magazynu "świat architektury" - za darmo!
